Wizje, poezje, fantazje

Pomyślmy przez chwilę o ogrodzie jak o przestrzeni niezwykłej. Nie bierzmy pod uwagę wyłącznie jej konkretnych wymiarów. Zapomnijmy o obiektywnych ramach i potraktujmy ogród wizjonersko, poetycko, fantastycznie. Trochę jak teatr. Jak sztukę w ogóle. Przecież na co dzień bardzo rzadko obcujemy z niesamowitością. Nie pozwalamy sobie na nią zbyt często. Tymczasem we własnym ogrodzie możemy doznawać poetyckości istnienia. Pisaliśmy już o wizjach i poezjach. Dokąd nas one mogą doprowadzić?

Ogrodowe wizje

Ogrodowe wizje to nie tylko konkretne realizacje. To nie tylko plany ogrodowe, którym nadajemy realny kształt. To nie tylko piękne zakątki i całe światy, które tworzymy w pobliżu domu. To także przewidziane i pożądane przez nas sposoby bycia, które udaje nam się spełniać w przestrzeni ogrodu. To przede wszystkim – bycie sobą. Ta wizja zawsze jest najbardziej kusząca i znacząca. Wizjonerski ogród jest wolny. W nim czujemy się naprawdę szczęśliwi.

Ogrodowe poezje

Poezja kryje się wszędzie tam, gdzie dotyka nas tajemniczość. Gdzie spotykamy samych siebie – takimi, jakimi naprawdę jesteśmy. Poezja znajduje się poza wierszami. W deszczowych różach, w zagubionych biedronkach, w pachnącym mchu, w ciszy starych drzew. Jest wszędzie tam, gdzie doznajemy czegoś uspokajającego i niecodziennego. Kiedy przestajemy myśleć i czuć szablonowo, doświadczamy poetyckości istnienia. W zakątku ogrodowym można to robić każdego dnia.

Ogrodowe fantazje

Niech ogrody zatem sprzyjają poetyckości istnienia. Niech będą fantazyjne i fantastyczne. Niekonwencjonalne i nieprzewidywalne. Niech pochłaniają nas nowe światy, które tak naprawdę są światami dla nas. Dlatego właśnie tworzymy ogrody. Żeby w zasięgu wzroku mieć świat, do którego możemy wyrwać się na moment, żeby poczuć się nieco inaczej.