Odzyskać równowagę ducha w ogrodzie

Równowaga ducha – to wyrażenie staje się coraz bardziej puste. Wypowiadamy te słowa, ale kompletnie ich nie czujemy. Jakbyśmy nie znali ich sensu. Gnając wciąż za czymś, ulegając magnetycznej sile wielkich wyzwań, wpadając w pułapki codzienności – nie potrafimy już odczuwać duchowej równowagi. Czym ona tak naprawdę jest? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, warto wyjść do jesiennego ogrodu.

Zaproszenie dla nas samych

Jesienią pogarsza się nasz nastrój. Równowaga ducha wydaje się jeszcze bardziej mirażem. Mamy wrażenie, że wszystko wymyka nam się z rąk, a podejmowane działania po prostu nas przerastają. Wszystkiego jest za dużo: słów, myśli, zadań, przedsięwzięć, relacji. Najwyższa pora, żeby zaprosić samych siebie do jesiennego ogrodu.

Zwłaszcza kiedy na zewnątrz króluje babie lato, pełne ulotnego i subtelnego piękna. Rozświetlone i nastrojone w delikatny sposób. Wtedy wystarczy czerpać z urody kolorowego otoczenia. Zmienić perspektywę. Popatrzeć wysoko w koronę pokolorowanych na żółto drzew, które na tle nieba wyglądają jak malarskie obiekty. Żółty kolor dodaje energii. Podobnie jak drzewa. Na czele z brzozą, którą trzeba objąć, żeby się uspokoić, żeby odzyskać elementarną równowagę ducha.

Zakątek do pielęgnowania równowagi ducha

Proste sprawy i przyjemności mają wielką moc naprawczą. To one pomogą nam zadbać o spokój i harmonię duchową. Dlatego filiżanka herbaty z melisy, wypita na rozkosznej werandzie, z której można podziwiać jesienny ogród – to doskonałość sama w sobie. Czasami trzeba pomyśleć o sobie i oddać się przyjemnym drobnostkom. Na tarasie, w altance, w domku ogrodowym – wszędzie tam można urządzić taki azyl. Wystarczy wygodny fotel bujany lub wiszący. Albo zestaw kawowy, na przykład w wersji rattanowej. Jeśli chcemy wygodnie się ułożyć, to można pomyśleć o ogrodowym szezlongu lub sofie technorattanowej.